Wciąż bez punktów u siebie

Strona główna / AKTUALNOŚCI/ Wciąż bez punktów u siebie
2017-04-22

Nowotarżanie wciąż nie mogą zwyciężyć przed własną publicznością. Podopieczni Dariusza Sieklińskiego przegrali dziś z Sołą Oświęcim 0:1.

Mecz rozpoczął się od odważnej gry Podhala, która jednak nie przyniosła efektu w postaci bramki. Gospodarze często próbowali przedzierać się pod pole karne oświęcimian bocznymi sektorami, ale gdy tylko piłka trafiła za linię 16-tego metra, natrafiała na mur w postaci niezwykle mocnej defensywy gości. W odpowiedzi, Soła wypracowała sobie dwie, doskonałe wręcz okazje do objęcia prowadzenia. Zespół z Nowego Targu dwukrtonie ratowała jednak poprzeczka. W końcowej partii pierwszej połowy oświęcimianie spróbowali jeszcze śmielszych ataków, ale na szczęście dla podhalan, piłka nie zatrzepotała w sieci.

Zaraz po przerwie byliśmy świadkami dość sennej gry - odnosiło się wrażenie, że pogoda, pochmurna i wietrzna, udzieliła się zawodnikom obu drużyn. Przebudzenie, i to z obu stron, nastąpiło w 53. minucie. Najpierw sytuację sam na sam zmarnował jeden z piłkarzy Oświęcimia, po czym przed szansą na zdobycia gola stanął Jakub Luberda. Wślizg Kuby nie sięgnął jednak piłki i ta wyszła za końcową linię boiska. Dwie minuty później było już 1:0 dla Soły. Zawodnicy z Oświęcimia wywalczyli sobie rzut wolny, z którego dośrodkowali w pole karne, piłka odbiła się po drodze od jednego z zawodników, trafiła pod nogi pomocnika gości, a ten popisał się doskonałą wrzutką, jaką jego kolega zamienił na bramkę po prezycyjnym strzale głową.

Po zdobyciu gola, Soła próbowała pójść za ciosem, ale na szczęście dla nowotarżan, nie stworzyła sobie wtedy żadnej 100-procentowej okazji na kolejne trafienie. W rewanżu, piłkarze NKP próbowali kombinacyjnej gry, ale wciąż brakowało im wykończenia. W 70. minucie, po bardzo dobrym strzale z rzutu wolnego, bliski wyrównania był Ligienza, ale piłka poszybowała tuż nad poprzeczką. Zdecydowanie najdogodniejsze okazje, by doprowadzić do remisu, mieli z kolei Potoniec i Silczuk w 85. i 94. minucie meczu. Pierwszy z nich, po świetnej akcji Czubina i prostopadłym podaniu w pole karne, nie trafił dobrze w piłkę, a drugi z linii 16. metra przestrzelił ponad poprzeczkę. W końcu Soła dotrzymała korzystny wynik do końca i rozpoczęła świętowanie zasłużonego zwycięstwa.

Szkoda, że po raz kolejny przegrywamy u siebie, a kibice nie są w stanie zobaczyć tego zespołu, który na wyjazdach gra dużo lepiej. W Rzeszowie zagraliśmy dwa razy lepiej niż dziś. Do tego w dzisiejszym spotkaniu widać było po zawodnikach Soły, że to oni bardziej chcą zwyciężyć i to im się udało - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener Podhala, Dariusz Siekliński.

Przede wszystkim chciałbym bardzo podziękować moim graczom za dzisiejsze spotkanie. Widać było na boisku, że chcą wygrać, pokazali charakter. To zwycięstwo cieszy nas bardziej niż to z Trzebinią i widziałem to chociażby po ich radości w szatni. Szkoda, że nie udało się wykorzystać tych okazji w pierwszej połowie, bo grałoby się spokojniej. Teraz zostawiamy jednak ten mecz i skupiamy się już na dalszych grach - podsumował dzisiejsze spotkanie trener gości, Sebastian Stemplewski.

NKP Podhale Nowy Targ - Soła Oświęcim 0:1 (0:0)

Skład Podhala: Różalski - Basta, Bedronka, Zając, Drobnak (61' Silczuk) - Komorek (80' Czubin), Świerzbiński, Dziadzio (66' Pająk), Ligienza (77' Hreśka), Luberda - Potoniec.

KLUBY PARTNERSKIE

SPONSOR GENERALNY

UBIERA NAS

SPONSORZY

PATRONAT MEDIALNY