Trzecia wygrana z rzędu

Strona główna / AKTUALNOŚCI/ Trzecia wygrana z rzędu
2016-09-22

Nie było niespodzianki w meczu III rundy Pucharu Polski na szczeblu Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej między Huraganem Waksmund a broniącym tego trofeum Podhalem Nowy Targ. Grający trzy klasy rozgrywkowe wyżej nowotarżanie wygrali – choć nie bez małych problemów - to starcie 2:0.

Huragan Waksmund – NKP Podhale Nowy Targ 0:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Wróbel – samobójcza 56, 0:2 Gadzina 77.

Huragan: Byrnas – Wróbel, Szymon. Waksmundzki (73 D. Antolak), Potoczak, P. Mozdyniewicz – Dudek, Mikoś, A. Modzyniewicz, R. Antolak (88 M. Cyrwus) – Szczepan Waksmundzki (80 K. Cyrwus), Kolasa.

Podhale: Gorzelański – Luberda, Urabański, Ochman, Drobnak – Piwowarczyk (9 Kobylarczyk), Jandura, Nawrot, Komorek (46 Potoniec) – Czubin (46 Bobak), Dziadzio (31 Gadzina).

Sędziował Jan Pawlikowski.

Po pierwszej połowie w powietrzu wisiała niespodzianka. Nowotarżanie wprawdzie mieli miażdżącą przewagę jeżeli chodzi o posiadanie piłki i stwarzanie okazji bramkowych, ale ku uciesze miejscowych kibiców pudłowali na potęgę. M.in. pięciokrotnie po strzałach z najbliższej odległości Mateusza Urbańskiego, Wojciecha Dziadzio, Wojciecha Kobylarczyka, Petera Drobnaka i Jakuba Ochamna piłka obijała poprzeczkę bramki Huraganu. W niej dwoił się i troił Grzegorz Byrnas, zaliczając kilka spektakularnych interwencji. Gospodarze sporadycznie przekraczali środkową linię. Najlepszy w ich wykonaniu był okres między 30 a 40 min gry kiedy kilka razy udało się im przedostać pod bramkę Podhala. W 32 min waksmundzianie zdobyli nawet bramkę (strzał głową Krystiana Dudka po zagraniu z rzutu wolnego), ale arbiter dopatrzył się pozycji spalonej.

Worek z golami rozwiązał się w drugiej połowie, mimo że w niej impet nowotarżan już nieco opadł. Więcej już było gry w środku pola. Podhale prowadzenie objęło w 56 min. Po zagraniu z rzutu rożnego, Mateusz Urbański niemal z linii końcowej boiska próbował zgrać piłkę głową na 5 metr, ta po drodze odbiła się tak nieszczęśliwie od obrońcy Huraganu Łukasza Wróbla, że wpadła do bramki, obok bezradnego tym razem Byrnasa. Bramkarz Huraganu w 77 min popełnił jeden jedyny błąd w tym meczu, ale za to bardzo kosztowny w skutkach. Źle wybita przez niego piłka trafiła pod nogi Rafała Gadziny, który takich prezentów nie zwykł marnować i ładnym technicznym uderzeniem zewnętrzną częścią stopy przypieczętował zwycięstwo i awans Podhala do kolejnej rundy.

GALERIA Z MECZU

- Od dłuższego czasu borykamy się z problemami kadrowymi i o ile na ligę potencjał, którym aktualnie dysponujemy wystarcza to już w starciu z tak mocnym zespołem jak Podhale było to za mało. Mieliśmy furę szczęścia, bo wiadomo że mogliśmy to spotkanie przegrać w wyższych rozmiarach. Na pewno jednak wstydzić się swojej postawy nie musimy. Było sporo dobrych momentów w naszym wykonaniu. Kilka razy zagroziliśmy Podhalu po stałych fragmentach gry. Chłopcy zostawili serce i zdrowie na boisku. I za to im dziękuję – przyznał trener Huraganu Marcin Zubek

- Zrealizowaliśmy kolejny cel. Mieliśmy to spotkanie wygrać i tak też uczyniliśmy. Kuriozalne jest to, że w pierwszej połowie mieliśmy 10 razy więcej sytuacji bramkowych, a nie strzeliliśmy nic. Po przerwie tych okazji było mniej, a udało się nam dwa razy trafić do bramki przeciwnika. Mnie cieszy to, że z dobrej strony pokazali się kolejny zawodnicy, szczególnie Ci, którzy wracają do gry po kontuzjach. Jedyne co martwi to uraz Piwowarczyka, który mam nadzieję że okaże się niegroźny – ocenił trener Podhala,Dariusz Siekliński.

TEKST I ZDJĘCIA: MACIEJ ZUBEK

KLUBY PARTNERSKIE

SPONSOR GENERALNY

UBIERA NAS

SPONSORZY

PATRONAT MEDIALNY