Juniorzy młodsi zakończyli rundę jesienną

Strona główna / AKTUALNOŚCI/ Juniorzy młodsi zakończyli rundę jesienną
2016-11-09

Dziś na Stadionie Miejskim w Nowym Targu odbył się ostatni mecz rundy jesiennej I ligi juniorów młodszych sezonu 2016/2017. W meczu na szczycie NKP Podhale podejmowało w nim rówieśników z Zakopanego.

Pierwsza połowa przebiegła zdecydowanie pod dyktando gospodarzy, którzy praktycznie nie wychodzili z połowy przeciwnika. Ataki naszych piłkarzy były jedak albo nieskuteczne, albo brakowało ostatniego, kluczowego podania, czy też boiskowego cwaniasctwa pod bramką rywala.

Pierwsza połowa to zdecydowana dominacja z naszej strony. Przebywaliśmy dłużej na połowie przeciwnika, ale zabrakło przysłowiowej kropki nad "i" w postaci prostopadłego podania czy dobrego wykończenia akcji. Przeciwnik w tym czasie miał raptem jeden rzut rożny i nie zagroził w żaden sposób naszej bramce. Aby udokumentować swoją przewagę zabrakło nam jednak mądrości w grze na ostatnich metrach przed bramką rywala - relacjonował po meczu trener juniorów młodszych, Sebastian Świerzbiński.

W drugiej części gry obraz gry uległ diametralnej zmianie, z czym nie do końca poradzili sobie młodzi piłkarze Podhala.

Drużyna z Zakopanego wyszła do nas wysoko, a my mieliśmy kłopot z rozegraniem piłki pod pressingiem. Poskutkowało to niestety utratą bramki.

Gol dla gości padł na kilka minut przed zakończeniem regulaminowego czasu gry. W środku pola na 30. metrze Młynarczyk dopuścił się niepotrzebnego faulu, po którym z rzutu wolnego jeden z zawodników Zakopanego wrzucił piłkę w pole karne. Ta spadła pod nogi jednego z atakujących, który mierzonym strzałem nie do obrony posłał piłkę w samo okienko bramki Podhala.

Bardzo głupio stracona przez nas bramka. Pod koniec wyszliśmy na rywali bardziej ofensywnie, wystawiając z przodu więcej zawodników. Bardzo szkoda, że nie udało się uratować choćby punktu, gdyż w ostatnich 5 minutach mieliśmy aż trzy dobre sytuacje, w tym jedną, która mogła zakończyć się strzeleniem bramki. Remis byłby sprawiedliwy w tym meczu, ale niestety tym razem nie udało nam się go wywalczyć - tłumaczył po meczu Sebastian Śwerzbiński.

NKP Podhale Nowy Targ - KS Zakopane 0:1 (0:0)

Skład Podhala: Kostrzewa - Worwa, Łaczek, Pędzimąż, Leśniak - Zubek, Derek, Abramek (Kamiński), Głowa, Nędza-Kubiniec (Dąbrowski) - Koszarek (Młynarczyk)

> Wyniki/terminarz (I liga)
> Tabela I ligi (zostanie zaktualizowana w tym tygodniu)
> Strzelcy drużyny (I liga)


Mecz ten był ostatnim spotkaniem rozgrywanym w tym roku przez piłkarzy Podhala w ramach rozgrywek I ligi juniorów młodszych Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej. Ostatecznie nasz zespół rundę jesienną zakończył na 3. miejscu w tabeli, za Ludźmierzem i Zakopanem. Z tej okazji kilka pytań na podsumowanie rundy zadaliśmy trenerowi Sebastianowi Świerzbińskiemu.


Sebastian Świerzbiński

Jak podsumowałbyś całą rundę jesienną?
Sebastian Świerzbiński: Szczerze przyznam, że runda była przeciętna. Na osiem rozegranych przez nas meczy, pięć wygyrwaliśmy po 5:0, czy 6:1... Tak naprawdę tylko trzy drużyny w lidze były na równym poziomie, który gwarantował dobre mecze. Żeby cała liga miała sens, te trzy drużyny - my, Ludźmierz i Zakopane - powinny grać między sobą każdy z każdy przez cztery rundy. Niestety poziom rozgrywek juniorów młodszych na Podhalu jest przeciętny, a dobitnie pokazała to nasza liga, w której była przepaść między pierwszą trójką a pozostałymi zespołami.

W pewnym momencie byliśmy faworytem ligi, ale razeczywyiosć okazała się inna. Na dwie kolejki przed konńcem było pięknie i różowo, ale mecze z liderami dobitnie pokazały, że brakuje nam ogrania z mocniejszymi przecwinikami, gdzie można mocniej popracowaćw defensywie, wyjść do kontry i tak dalej. Mamy jescze wiele elementów do poprawy, będziemy nad tym pracować.

Od siebie chciałbym natomaist podziękować chłopakom za walkę w tych ośmiu meczach. Oczywiście czeka nas jeszcze dużo pracy, mam nadzieję, że owocnej. Przed nami teraz cztery miesiące "martwego sezonu". Chcemy je wykorzystać na rozgrywanie sparingów, by chłopaki nie wypadły z rytmu meczowego. Po nowym roku mamy umówiony już jeden mecz towarzyski ze Słowakami. Chcemy dobierać sobie jak najlepszych sparingpartnerów, by ciągle być w grze.

Coś poza tym szykujecie na zimowy okres przygotowawczy?
- Póki co skupiamy się na tym, by odetchnąć. Przez ostatnie dwa tygodnie na moich chłopakach ciążyła spora presja i muszą teraz odpocząć. Po nowym roku zaczynamy poważniejsze przygotowania do wiosny, czyli 3-4 treningi i 1 mecz w tygodniu. Mamy już wykrysytalizowaną kadrą i wierzę, że do wiosny będziemy jeszcze lepiej przygotowani, niż na jesień, gdy wszystko było robione na "wariackich" papierach. Do rozgrywek zgłosiliśmy dwie drużyny, ale z perpsektywy czasu możemy się z tego cieszyć, bo w obu ligach jesteśmy na podium. I liga to rocznik 2000-2001, II liga - rocznik 2002, gdzie chłopaki grają z zawodnikami o kilka lat starszymi. Efekt końcowy mógłby być oczywiście lepszy, ale nie ma załamki.

Po przegranych z Ludźmierzem i Zakopanem wasza sytuacja w tabeli nieco się pogorszyła. Liczycie jeszcze na baraże o Małopolską Ligę Juniorów?
- Szczerze bardzo bym chciał, ale patrząc na przecinwików, będzie ciężko. Mamu 8 punktów straty do Zakopanego, a nie sądzę, by mogło ono przegrać z kimś poza nami i Ludźmierzem, bo 6 ewentualnie straconych przez nich punktów nie wystarczy by ich dogonić. Różnie może być, bo to w końcu piłka, ale póki co robimy dalej swoje. Jeśli się uda o te baraże powalczyć to super, ale jak nie, to nie ma załamki.

Zabrakło kontuzjowanego w końcówce rundy Wojtka Kobylarczyka?
- Na pewno Wojtek jest tu wiodącą postacią i ma duże doświadczenie, również seniorskie. Szczerze powiem, że gdyby Wojtek z nami grał w tych dwóch meczach (przy. red. z Ludźmierzem i Zakopanem), to byłyby to zwycięstwa. W tej lidze nie ma drugiego takiego zawodnika jak on. Niestety trafiła mu się na finiszu rozgrywek kontuzja, która uniemożliwiła mu grę. Przeanalizujemy jeszcze czy ten uraz był konieczny. Myślę, że jakby Wojtek mógł z nami grać, to bylibyśmy teraz w innym miejscu, gdyż jest to chłopak, który w pojedynkę potrafi wygrać mecz.


Wojtek Kobylarczyk

Należy jednak zaznaczyć, że oprócz gry w juniorach młodszych, Wojtuś miał przede wszystkim szansę na występy w III lidze w pierwszej drużynie. Zaliczył już debiut na tym poziomie rozgrywkowym i myślę, że bardziej żałuje on właśnie tego, co traci jeśli chodzi o seniorską, a nie juniorską piłkę. Jeśli będzie jednak dobrze prowadzony, a jestm przekonany, że będzie, to ma szansę zaistnieć nie tylko na podhalańskich boiskach. "Papiery na granie" ma i przede wszystkim zbiera spore doświadczenie, ucząc się seniorskiej piłki na trzy lata przed skończeniem wieku juniorskiego. Byle omijały go tylko kontuzje - wtedy III liga to minimum jak na umiejętności Wojtka.

Na teraz życzymy więc naszym juniorom i trenerowi spokojnego odpoczynku, po którym dużo sił i zapału do treningów, a samemu Wojtkowi szybkiego powrotu do zdrowia!

KLUBY PARTNERSKIE

SPONSOR GENERALNY

UBIERA NAS

SPONSORZY

PATRONAT MEDIALNY