Nie mogą znaleźć sposobu na Garbarnię

Strona główna / AKTUALNOŚCI/ Nie mogą znaleźć sposobu na Garbarnię
2016-06-30

Piłkarze Podhala Nowy Targ trzeci raz w tym sezonie ulegli Garbarni Kraków. Po dwóch ligowych porażkach, tym razem nowotarżanie uznać musieli wyższość grabarzy w finałowym spotkaniu Pucharu Polski na szczeblu Małopolskiego Związki Piłki Nożnej, który rozegrano w Kalwarii Zebrzydowskiej. Podhalanie przegrali 0:2.

Niestety jakoś nie umiemy znaleźć sposobu na Garbarnie. Chcieliśmy się im w tym finale zrewanżować za te dwie przegrane w lidze, ale nie udało się. Mimo że w pierwszej połowie rywale bili głową w mur, trzeba jednak obiektywnie przyznać, że byliśmy z przekroju 90 minut słabszym zespołem i wygrali jak najbardziej zasłużenie – przyznał po meczu pełniący rolę kapitana Podhala, Mateusz Urbański.

Garbarnia optycznie przeważała od samego początku, ale w pierwszej połowie poza kilkoma stałymi fragmentami gry, praktycznie nie zagroziła bramce Waldemara Sotnickiego. Dwukrotnie za to o gola pokusić się mogli, grający z kontrataku, nowotarżanie. W 6 min bliski szczęścia był Peter Drobnak, po którego uderzeniu z okolic 20 metra, Marcin Cabaj z dużym trudem sparował piłkę na rzut rożny.

Z kolei w 20 min Drobnak z rzutu wolnego dośrodkował w pole karne, gdzie piłka spadła pod nogi zupełnie osamotnionego Bartłomieja Pająka. Ten z 5 merów fatalnie spudłował.

W drugiej połowie Podhalanie już wiele do powiedzenia  nie mieli. Męczyli się na boisku. Widać było olbrzymie zmęczenie i znurzenie całym sezonem. Przewaga Garbarni rosła z każdą minutą i w 54 min przyszły pierwsze tego efekty. Lewą stroną pod pole karne Podhala łatwo przedarł się Damian Szymonik, następnie dograł wzdłuż linii bramkowej, wprost na nogę Michała Kitlińskiego, który z bliska dopełnił formalności. W 64 min błyskawiczną akcję przeprowadził Marcin Siedlarz, ale jego uderzenie z 18 metra minęło bramkę Podhala. 4 minuty później Garbarnia podwyższyła prowadzenie. Tym razem akcja poszła prawą stroną. Norbert Piszczek dograł futbolówkę w pole karne, gdzie obrońców i bramkarza gości ubiegł wprowadzony minutę wcześniej na boisko Piotr Ferens. W 78 min nowotarżanie bliscy byli gola kontaktowego. Po zagraniu z głębi pola od Tarasa Jaworskiego, Pająk znalazł się sam przed Cabajem, ale trafił wprost w niego.

GALERIA Z MECZU

- Znaliśmy siłę Garbarni. To bardzo dobry zespół i jakoś wyjątkowo niewygodny dla nas. W meczach ligowych graliśmy bardzo otwartą piłkę. Tym razem, z racji też sporych ubytków kadrowych, nastawiliśmy się bardziej na grę niskim pressingiem, licząc na kontrataki. I w pierwszej połowie dobrze to wyglądało. Niestety w drugiej połowie dał już o sobie znać większy potencjał zawodników Garbarni. Straciliśmy dwie bardzo podobnie bramki, które były konsekwencją przede wszystkim przegranych pojedynków jeden na jeden. Po stracie pierwszej bramki, „uszło” z nas powietrze. Inna sprawa, że opadliśmy też z sił. Mieliśmy wyjątkowo wąską kadrę, w dodatku cześć zawodników cały czas zmaga się z kontuzjami, co też na pewno odbiło się na naszej postawie zwłaszcza w tej drugiej połowie. Gratuluję Garbarni. Mimo, że sezon kończymy porażką, to uznać go należy za udany – podsumował trener Podhala, Marek Żołądź.

Już w pierwszej połowie graliśmy nieźle, ale brakowało nam przede wszystkim wykończenia. W przerwie mówiłem zawodnikom by cały czas konsekwentnie grali to co sobie założyliśmy, a bramki wpadną. I tak też się stało. Zdobyliśmy dwie, a mogliśmy śmiało jeszcze kilka dorzucić. Cieszę się też z tego, że pod nieobecność aż 6 podstawowych zawodników, z dobrej strony pokazali się Ci, którzy wcześniej grali mniej. Widać było że nasza jakość gry nie była gorsza – ocenił trener Garbarni, Mirosław Hajdo.

Po meczu piłkarze Garbarni z rąk przedstawicieli Małopolskiego Związku Piłki Nożnej odebrali Puchar oraz dwa czeki na łączną sumę 40 tysięcy złotych. Nowotarżanie zadowolić się musieli jedynie 5 tysiącami.

NKP Podhale Nowy Targ – Garbarnia Kraków 0:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Kitliński 54, 0:2 Ferens 67

NKP Podhale: Sotnicki – Luberda (71 Jaworski), Urbański, Bobak, Drobnak, Mikołajczyk, Jandura, Gadzina (71 Duda), Potoniec - Pająk (87 Kobylarczyk), Mroszczak (57 Komorek).

Gabarnia: Cabaj – Ciesielski (46 Górecki), Kitliński (66 Ferens), Łukasik, Moskal - Nowak, Pietras, Piszczek, Siedlarz (87 Kozioł) - Stokłosa (87 Gałdyn), Szymonik.

Sędziował Miłosz Fudala z Brzeska. Żółte kartki: Gadzina – Kikliński. Widzów: 200

TEKST I ZDJĘCIA: MACIEJ ZUBEK

KLUBY PARTNERSKIE

SPONSOR GENERALNY

UBIERA NAS

SPONSORZY

PATRONAT MEDIALNY