Motor Lublin pokonany!

Strona główna / AKTUALNOŚCI/ Motor Lublin pokonany!
2017-08-12

Relacja z meczu portalu Sportowe Podhale - źródło: http://www.sportowepodhale.pl/index.php?s=tekst&id=13490


To miał być hit kolejki i takim był. Na pewno kibice wychodzili zadowoleni, bo nie tylko ich pupile ograli mocny Motor, ale także zrobili to w pięknym stylu.

- Na boisku czuło się, że była chemia. Wiedzieliśmy co mamy robić na boisku. Momentami nasza gra wyglądała nieźle. Mieliśmy plan na ten mecz, nie tylko związany z kontratakami, ale z budowaniem gry, utrzymywaniem się przy piłce. Nie analizowaliśmy poprzednich spotkań z Motorem. Można rzec, że los wrócił nam to, co nam zabrał w przegranym 0:1 meczu. Wtedy straciliśmy gola w 45 minucie, dzisiaj los się odwrócił. Bilans wyszedł na zero. Motor nie bronił się, a wręcz przeciwnie próbował narzucić swój styl. Niemniej spodziewałem się więcej po tym przeciwniku, ale z kolejki na kolejkę będzie mocniejszy – zanalizował kapitan Sebastian Świerzbiński.

Chemia – bardzo ważna rzecz. Można było mieć obawy, czy „nowi” wkomponują się w zespół. Czy mocnym akcentem zaznaczą debiut w nowotarskiej drużynie? Okazuje się, że trenerowi Tomaszowi Kulawikowi udało się w krótkim czasie cementować drużynę. – Ściągnąłem ludzi po to, by dali jakość drużynie. To zawodnicy z boiskowym obyciem i nie potrzeba było dużej ilości sparingów, by ich zgrać – zaznaczył trener Tomasz Kulawik.

Obawy można było mieć w pierwszych 20 minutach. Wtedy przyjezdni prowadzili grę, a hasający na lewym skrzydle, szybki Dzięgielewski dwukrotnie ograł Mikołajczyka. Za pierwszym razem w sukurs przyszedł mu kolega z obrony (Cyfert – bardzo dobry występ), za drugim dobra interwencja Szukały. W 14 min. Karczewski huknął z dystansu, ale na posterunku był Szukała. Dobitka Oziemczuka również nie znalazła drogi do bramki. To było wszystko co pokazali goście w tym meczu. Co prawda próbowali w drugiej połowie kąsać, szczególnie w końcówce, ale po wrzutkach w pole karne nie potrafili zamknąć akcji. Piłka często padała też łupem Szukały, który zaliczał się do wyróżniających się piłkarzy. Na pewno więcej oczekiwałem do lublinian. Tymczasem najbardziej aktywna była ławka. Każda decyzja arbitra nie na korzyść Motoru była krytykowana przez trenera. „ Nic się nie stało. Nic się nie stało” – śpiewali kibice Motoru, ale „w kolejnych meczach grajcie lepiej” – dodawali, jednoznacznie oceniając swoich pupili.

Od 20 minuty, z każdą upływająca minutą, lepiej grali gospodarze. Ci, którzy pamiętają wiosnę musieli przecierać oczy ze zdziwienia. To była nowa jakość. Bardzo aktywny był Przybylski, który inicjował akcje, ale był nieskuteczny. Trzy razy w pierwszej połowie mógł wpisać się na listę strzelców. Ale co się odwlecze… W doliczonym czasie gry do pierwszych trzech kwadransów górale wykonywali rzut rożny. Świerzbiński wycofał piłkę za pole karne do Nawrota, ten wrzucił ją w na długi slupek, a główka Mikołajczyka wylądowała w bramce.

- Straciliśmy bramkę w kuriozalnych okolicznościach. Zachowaliśmy się źle, nie skróciliśmy pola. Mam pretensje do zespołu i sędziego, który pozwolił wykonać już po czasie rzut rożny. Arbiter powiedział mi, że mają teraz takie wytyczne. W pierwszej połowie nie byliśmy gorsi, mieliśmy grać krótkimi podaniami i założeń nie realizowaliśmy. Mieliśmy trzy sytuacje na objęcie prowadzenia. Po przerwie staraliśmy się odwrócić losy spotkania i nadziewaliśmy się na kontry. Zbyt mało jakości mieliśmy z przodu –podsumował trener Motoru, Marcin Sasal.

W drugiej połowie Dziedzic powinien postawić kropkę nad „i”. Zawodnik Motoru podawał do bramkarza, piłkę przechwycił napastnik gospodarzy i pognał z nią sam na bramkę, i…posłał ją obok słupka. Zaś w 77 minucie kapitalną paradą popisał się Socha po główce Pląskowskiego.

- Wiedzieliśmy, że potykamy się z trudnym rywalem mówi Tomasz Kulawik, szkoleniowiec NKP. - Motor potwierdził na boisku, że jest dobrym zespołem. Nasza gra piłką dała więcej korzyści. Mogliśmy mieć mecz z głowy w 70 minucie, gdybyśmy wykorzystali sytuacje, a tak musieliśmy walczyć do końca. Szybki, dobry mecz, który powinien przypaść kibicom do gustu. W drugiej lidze rzadko ogląda się tak dobre spotkania. Piłkarze zostawili serce i sporo zdrowia na murawie. Zagrali z ogromnym zaangażowaniem. Najlepszym dowodem może być Mikołajczyk, który zmęczony opuścił boisko w 55 minucie.

NKP Podhale Nowy Targ – Motor Lublin 1:0 (1:0)
1:0 Mikołajczyk (Nawrot) 45+1 głową po rzucie rożnym
NKP Podhale: Szukała – Barbus, Mikołajczyk (55 Bedronka), Cyfert, Drobnak, Nawrot, Świerzbiński, Piwowarczyk (66 Przemyk), Przybylski (71 Pląskowski), Piwowarczyk, Kobylarczyk (66 Komorek) Dziedzic (89 Ligienza).
Motor: Socha – Korczakowski (69 Kamiński), Słotwiński, Kaczmarek, Oziemczuk, Nowak (62 Kozban), Tadrowski, Michota, Gieraga, Cholerzyński (46 Tymosiak), Dzięgielewski (62 Majkowski)

Stefan Leśniowski

KLUBY PARTNERSKIE

SPONSOR GENERALNY

UBIERA NAS

SPONSORZY

PATRONAT MEDIALNY