Skupiałem się na tym, by zbudować mocny zespół w szatni (wywiad)

Strona główna / AKTUALNOŚCI/ Skupiałem się na tym, by zbudować mocny zespół w szatni (wywiad)
2017-06-19

Sezon 2016/2017 dobiegł końca. Oprócz podsumowań statystycznych, rozmawiać będziemy też z trenerami poszczególnych zespołów naszego klubu. Naszym pierwszym gościem był trener III-ligowej drużyny - Grzegorz Hajnos. Zapraszamy do lektury!

Jakub Udziela: Z racji tego, że byłeś cały sezon z drużyną, chciałbym Cię spytać czym ten sezon różnił się od poprzednich? Wskazałbyś coś konkretnego?
Grzegorz Hajnos: Na pewno liga po reorganizacji była w tym sezonie dużo mocniejsza i praktycznie nie było w nim takiego meczu, który z góry można było wziąć za wygrany. Nawet Wierna Małogoszcz, zespół z ostatniego miejsca, ostatnio punktowała i to regularnie, urywając punkty rywalom, którzy byli w środku, a nawet w czubie tabeli. Każdy mecz był więc "o coś", nie było spotkań łatwych. Myślę, że to jest największa różnica względem poprzedniego sezonu, w którym rzeczywiście był swego rodzaju podział na: około 8 mocnych zespołów, kilka średnich i 6-7 słabszych. Tak było w tej "starej" III lidze, w tym roku nie było już takiej sytuacji.

Ciągnąc więc ten temat dalej... Czy w przyszłym sezonie, bogatsi o doświadczenia z tegorocznych rozgrywek i znając większość drużyn, będziecie mogli z większą łatwością podejść do gry w III lidze?
- Na pewno. Każdy zespół, w którym sztab trenerski analizuje swoich rywali, zyskuje nową wiedzę na temat przeciwnika. Oczywiście po zbliżającym się okienku transferowym, nastąpią zmiany w drużynach III-ligowych, ale i tak będziemy mieli już pewną wiedzę na temat naszych rywali w przyszłym sezonie. W tym tak naprawdę znaliśmy 3-4 drużyny, a pozostałe 13-14 było nam nieznane i wiedzieliśmy o nich tyle informacji, ile udało nam się zdobyć od zaprzyjaźnionych trenerów, czy też analizując ich mecze na video, natomiast w ostateczności i tak wszystko weryfikowało boisko. Tak więc na pewno w nowym sezonie będziemy bogatsi o wspomniane doświadczenia i będzie nam trochę łatwiej.

Od początku sezonu widać było wahania formy: raz zwycięstwa, raz remisy, raz porażki… Nowa III liga nie przypominała tej z zeszłego roku, gdy potrafiliście wygrać 7 razy z rzędu. To efekt właśnie reorganizacji, czy wskazałbyś jeszcze jakiś inny powód tej nierównej formy?
- My jako sztab znamy różne powody takiej postawy naszej drużyny, natomiast na pewno zostawimy je dla siebie, ponieważ są to nasze wewnętrzne analizy. Niemniej to, o czym już wspomnieliśmy wcześniej - cała reorganizacja ligi - miała bardzo duży wpływ na nasze mecze. Bardzo wyrównany poziom ligi, czy niepełna znajomość przeciwnika miały na pewno wpływ na wyniki.

Rozumiem więc, że w przyszłym sezonie również zobaczymy cię w sztabie szkoleniowym Podhala?
- Tak, jestem po rozmowie z Zarządem i z obu stron jest chęć dalszej współpracy. Teraz czekamy na poznanie kandydata, który będzie pierwszym szkoleniowcem w nowym sezonie.

W takim razie jakie jest Twoje nastawienie na nadchodzący sezon? Ciekawość nowego, czy też może bardziej spokojne czekanie na to, co się wydarzy?
- Powiem szczerze, że dwa dni temu rozgrywaliśmy ostatni mecz ligowy i wciąż o nim myślę (śmiech). I wciąż go analizuję, by dostrzec, co nie fukncjonowało jak powinno, że wróciliśmy z Jarosławia z porażką. Natomiast odpowiadając na pytanie, to staram się nie wybiegać daleko w przyszłość. Nie wiem nawet na ten moment, kto będzie pierwszym trenerem i nie wiem jak dokładnie będzie wyglądał nasz zespół personalnie, gdyż w tym tygodniu Zarząd będzie rozmawiał z zawodnikami, tak więc teraz nie myślę o nowym sezonie. Aktualnie myślę o urlopie i odpoczynku.

Rozumiem. W takim razie to tyle, jeśli chodzi o pytania, które nazwałbym „wstępnymi”. Teraz chciałbym dopytać o szczegóły. A żeby to zrobić, zawężę okres czasu do momentu, w którym przejąłeś zespół jako pierwszy szkoleniowiec. Jak czułeś się w nowej roli przez te kilka meczów?
- Było to dla mnie bardzo cenne doświadczenie. Zupełnie inną rolą jest bycie drugim trenerem i całkiem inną pierwszym. Na pewno te osiem spotkań, podczas których prowadziłem zespół jako pierwszy szkoleniowiec, było dla mnie ogromnym doświadczeniem i bardzo dobrym okresem. Bardzo się cieszę, że zespół poszedł za tym, co im przedstawiłem i zaproponowałem. Zarówno ludzie z zewnątrz mi o tym mówili, jak i ja sam mogłem odczuć, że była "chemia" między mną a drużyną i to mnie najbardziej cieszy. Jestem szczęśliwy, że stworzyliśmy przez ten miesiąc naprawdę fajny zespół, a za tym poszedł też wynik, bo większość z tych ośmiu spotkań wygraliśmy. Osiągnęliśmy również sukces w pucharach, co było dla nas głównym celem. Tak więc tyle jeśli chodzi o odpwwiedź na to pytanie. Na koniec jeszcze chciałbym podziękować całej drużynie za ten miesiąc, bo był to dla mnie naprawdę super okres.

A od strony czysto sportowej: z czego jesteś zadowolony, a co według ciebie mogło pójść lepiej?
- Na pewno godna pochwały i zauważenia była odwaga zawodników w momencie - nie oszukujmy się - kryzysowym, bo w takim się znaleźliśmy, gdy przejmowałem rolę pierwszego trenera. W tym właśnie okresie, jaki mieliśmy ostatnio, nasi piłkarze wykazali wielką odwagę w systemie gry, jaki ja preferuję i jaki starałem się zaprezentować w ostatnich spotkaniach. Wymaga on bardzo dużej odwagi, każdy zawodnik musi być aktywny, każdy musi brać ciężar gry na siebie i to nawet w takich strefach boiska, gdzie - że tak powiem - nie jest bezpiecznie, jak na przykład przy swojej bramce. Cieszę się, że to zafunkcjonowało i że ten zespół pokazał, że jest odważny i potrafi oraz chce grać w piłkę. Jeśli chodzi o to, co poszło gorzej w tym okresie, to na pewno możemy mieć do siebie pretensje po ostatnim meczu w Jarosławiu, gdzie graliśmy trochę nieodpowiedzialnie i budując ataki nie zabezpieczaliśmy odpowiednio poszczególnych stref za linią piłki. W związku z tym zespół JKS mógł bardzo łatwo wyprowadzać kontry. Jedynie ten minus nasuwa mi się na myśl, poza tym mam same słowa pochwały i uznania dla zawodników.

Ostatecznie jednak nie takie złe, ósme miejsce. Brakło zaledwie jednej bramki do siódmego. To chyba i tak dobry wynik? Jak sądzisz?
- Był to dla nas bardzo trudny sezon, zarówno ze względu na reorganizację ligi, jak i z różnych przyczyn wewnętrznych, takich jak zmiany trenerów - ja na przykład byłem już trzecim szkoleniowcem, który prowadził ten zespół w tegorocznych rozgrywkach. Tak więc biorąc to wszystko pod uwagę, uważam, że ósme miejsce jest lokatą, której na pewno nie możemy się wstydzić. Uważam natomiast, że ten zespół ma wystarczający potencjał, by być przynajmniej w pierwszej piątce. Patrząc bowiem na to z kim traciliśmy w tym sezonie punkty i w jakich okolicznościach, uważam, że zajęcie piątego miejsca było o włos. Niemniej tym ósmym miejscem nie gardzimy i na pewno się go nie wstydzimy.

A czy brak zrealizowania celu ligowego, jakim było miejsce w pierwszej piątce łagodzi w pewien sposób awans na szczebel ogólnopolski Pucharu Polski?
- Myślę, że szczebel ogólnopolski Pucharu Polski mówi sam za siebie. Żaden zespół z naszego regionu nigdy tego nie osiągnął. Oprócz nas, tylko jeden zespół z Podhala - z tego co pamiętam Watra Białka Tatrzańska lub Lubań Maniowy - był w półfinale szczebla wojewódzkieg. My w zeszłym roku gralismy finał na tym szczeblu, a w tym roku go wygraliśmy. Jest to niewątpliwie sukces. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że po drodze odpadały takie marki jak Garbarnia Kraków - zespół już II-ligowy, Unia Tarnów, Soła Oświęcim, czy Trzebinia. Ten wygrany finał uważam więc za bardzo duży suckes - nie tylko naszego zespołu, ale i całego klubu oraz podhalańskiej piłki.

Uzupełniając jeszcze temat pucharu, by zaspokoić wiedzę kibiców, szczebel ogólnopolski oznacza 1/32 finału Pucharu Polski, tak?
- Tak jest. Zostały już w grze tylko 64 zespoły z całej Polski: zwycięzcy finałów wojewódzkich oraz kluby z Ekstraklasy, I ligi i II ligi.

Czy w związku z tym Zarząd ustalał już jakieś cele pucharowe na przyszły sezon?
- Takich rozmów jeszcze nie było, ale z pewnością są to ambitni ludzie i będą chcieli dojść w tych rozgrywkach jak najdalej, łącznie z finałem na Stadionie Narodowym. Historia pokazuje, że wcale nie jest to niemożliwe. Wspomnę tu choćby to, co stało się 2 lata temu, gdy Błękitni Stargard Szczeciński (II liga), wyeliminowali Cracovię, a potem o mały włos Lecha Poznań w półfinale Pucharu Polski. W końcu to klub z Ekstraklasy awansował do finału, ale w takich okolicznościach, że Błękitnym do awansu zabrakło dosłownie kilku minut. Wszystko w piłce jest więc możliwe.

W takim razie kończąc już temat końcówki tego sezonu, powiedz mi: na czym najbardziej się skupiałeś, prowadząc przez ostatni miesiąc drużynę Podhala?
- Skupiałem się na tym, by zbudować mocny zespół w szatni. Zespół, w którym jeden za drugiego pójdzie w ogień, w którym jeden za drugiego będzie walczył. To był dla mnie najważniejszy cel. Chciałem stworzyć taką sytuację w drużynie, w której zawodnicy będą się cieszyli każdym zagraniem, każdym treningiem, każdym kolejnym meczem i będą każde następne spotkanie traktowali jakby miało być ostatnim w ich życiu. Taka jest filozofia mojej pracy - że staram się skupiać na tym, co jest tu i teraz, czyli na każdym zagraniu, na każdym poszczególnym ćwiczeniu w treningu i oczywiście na każdym następnym, konkretnym meczu, nie patrząc przy tym na to, co będzie jutro, za trzy dni, czy za tydzień. Uważam, że było to widoczne w ostatnim czasie i zawodnicy przyjęli to jako coś, w czym chcą brać udział. Wiem, że każdy z nich przeżywał każdy mecz z radością i pełną odpowiedzialnością. Z myślą, że jest to w danej chwili jedyne i najważniejsze spotkanie. Osobiście uważam to za największy sukces w okresie, gdy byłem pierwszym trenerem i bardzo się z tego cieszę.

Po całym sezonie wyróżniłbyś jakiegoś zawodnika, czy raczej cały zespół?
- Popełniłbym duże faux-pas, gdybym wyróżnił któregoś z zawodników osobno. Cały zespół zasługuje na słowa uznania i wielkie gratulacje. Wszyscy zawodnicy wykonali kawał ciężkiej pracy w tym sezonie. Zarówno pod  względem fizycznym, jak i mentalnym. Był to dla nich bardzo ciężki sezon, a myślę, że wiem o tym najlepiej, bo byłem z nimi przez cały ten czas i będąc wewnątrz drużyny, obserwowałem ich też z boku. Także wielkie gratulacje dla nich za to, co osiągnęli, bo był to - jak już sobie powiedzieliśmy na początku - trudny sezon, ale zakończony optymistycznie.

No i na koniec naszej rozmowy: jakie są twoje plany na przyszłość? Zarówno trenerską, jak i – jeśli mogę spytać – prywatną?
- No cóż. Urlop mam już zaplanowany. Przede mną odpoczynek i regeneracja: fizyczna, psychiczna, jak i duchowa, bo wybieram się z rodziną na rekolekcje do Albertowa. Generalnie przede mną właśnie odpoczynek, nie myślę jeszcze o tym, co będzie za jakiś czas. Teraz planuję po prostu odpocząć i jak najwięcej czasu poświęcić dzieciom oraz żonie, bo przez ostatni miesiąc-półtorej musiałem się w większym wymiarze czasowym poświęcić klubowi. Teraz muszę to oddać mojej rodzinie.

W takim razie życzę miłego odpoczynku i dzięki wielkie za rozmowę.
- Również wielkie dzięki Kuba!

KLUBY PARTNERSKIE

SPONSOR GENERALNY

UBIERA NAS

SPONSORZY

PATRONAT MEDIALNY