Nienawidzę podejścia 'na alibi'

Strona główna / AKTUALNOŚCI/ Nienawidzę podejścia 'na alibi'
2017-09-28

Wczoraj w godzinach dopołudniowych Zarząd Klubu NKP Podhale Nowy Targ zakontraktował nowego szkoleniowca pierwszej drużyny. Już teraz zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu z Januszem Niedźwiedziem, w którym rozmawiamy m. in. o tym, jaką misję miał on niegdyś w miejscowym klubie z Białki Tatrzańskiej, o tym, co zrobić, by nie podpaść nowemu trenerowi oraz jak zamierza on wyciągnąć Podhale z kryzysu.

-----

Jakub Udziela: Trenerze, wczoraj klub z Jarocina poinformował, że na Pana prośbę rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron oraz że dziękuje za "zaangażowanie, włożone serce i ciężką pracę na rzecz Klubu", zaznaczając, że "wypełnił Pan powierzoną mu misję, wyprowadził zespół z trudnej sytuacji – zwłaszcza na początku 2016 roku, z drużyną JKS-u wywalczył piąte i czwarte miejsce w rozgrywkach trzecioligowych i zdobył Puchar Polski na szczeblu Kaliskiego OZPN". Skąd decyzja o opuszczeniu Jaroty?
Janusz Niedźwiedź: Po ponad dwóch latach pracy stwierdziłem, że potrzebuję nowego wyzwania. W byłym już klubie nie byłbym w stanie zrealizować swoich celów i dlatego podjąłem decyzję o rezygnacji.

W Pana trenerskiej karierze można znaleźć takie kluby jak: Radomiak Radom, Watra Białka Tatrzańska i Jarota Jarocin. Jakie doświadczenia czerpie Pan z pracy w tych miejscach?
- W Jarocie pracowałem pierwszy raz w 2012 roku. Osiągnęliśmy historyczny sukces, zajmując czwarte miejsce w II lidze, co do dzisiaj jest najlepszym wynikiem w historii klubu. Następnie był Radomiak Radom, który w tamtym okresie przechodził ogromne przeobrażenie. W tym zespole byłem trenerem podczas rundy wiosennej sezonu 2012/2013 oraz w rundzie jesiennej 2013/2014. W tym czasie nastąpiła zmiana właściciela klubu, z drużyny odeszło aż 12 zawodników, a przyszło 11 nowych. Miałem wtedy przed sobą mnóstwo zadań logistycznych. Wszystko trzeba było sprawnie i skutecznie ze sobą połączyć – tak, aby drużyna funkcjonowała na dobrym poziomie. Po okresie pracy w Radomiu, spędziłem rok w Białce Tatrzańskiej. Przybyłem tam wiosną 2014 roku i za cel miałem utrzymanie Watry w IV lidze. Zadanie to zrealizowaliśmy, a zespół prowadziłem jeszcze jesienią. Następnie, od czerwca 2015 roku – aż do wczoraj – byłem trenerem III-ligowej Jaroty Jarocin. Za mną 840 dni ciężkiej, acz bardzo owocnej pracy. Nadszedł jednak czas, aby zrobić krok do przodu i objąć drużynę, w której będę mógł wejść na wyższy poziom swojej trenerskiej pracy. Stąd też decyzja o zaakceptowaniu propozycji Podhala.

Jaka jest więc Pana wizja drużyny, jak zamierza Pan wyciągnąć NKP Podhale z dołka, w jakim niewątpliwie pierwsza drużyna się teraz znajduje?
- Zacznę od wyznaczenia celów i ustalę jasne reguły naszej pracy. Musimy poprawić organizację gry, a także odbudować zespół mentalnie. W głowach zawodników są największe rezerwy.

Jest w takim razie jakiś konkretny styl, jaki Pan preferuje?
- Chcę, żeby Podhale miało zwycięski styl. Oprócz dobrej organizacji gry oraz dobrego przygotowania fizycznego i psychicznego, w seniorach kluczowe są wyniki. Musimy być głodni zwycięstw, podchodzić do treningów i meczów z pasją, a także stworzyć niepowtarzalny klimat w szatni.

Ma Pan jakiś konkretny autorytet trenerski, kogoś, kogo pracę Pan naśladuje?
- Pomysł na grę staram się realizować według własnej koncepcji, a także nie kopiować innych. Inspiracji szukam wszędzie, nie tylko od trenerów i nie tylko w piłce.

Co jest dla Pana najważniejsze w przypadku relacji z zawodnikami? Mówiąc pół-żartem: na co mają uważać, by nie "podpaść"?
- Najważniejsze dla mnie jest profesjonalne podejście do swoich obowiązków, połączone z pasją. Zaznaczam, że w tym akurat nie ma ograniczeń jeśli chodzi o wiek. Nienawidzę podejścia „na alibi”. Jeśli ktoś nie chce podpaść… niech daje z siebie 100% każdego dnia, a ja każdemu pomogę spełnić jego pragnienia i wydobędę wszystko, co najlepsze.

Tak więc na koniec: dlaczego akurat Podhale?
- Jest to dla mnie krok w przód, mimo że od ponad 2 lat byłem trenerem na poziomie III ligi. Jednakże możliwości mojego byłego klubu, a obecnego zdecydowanie się różnią. W Jarocie osiągnąłem maksimum z tego, czym dysponowałem, a teraz przyszedł czas na nowe wyzwania z Podhalem. Zrobię wszystko, aby tutaj było podobnie.

KLUBY PARTNERSKIE

SPONSOR GENERALNY

UBIERA NAS

SPONSORZY

PATRONAT MEDIALNY