Chcę zrobić podwójny awans

Strona główna / AKTUALNOŚCI/ Chcę zrobić podwójny awans
2017-07-27

Przygotowania do sezonu 2017/2018 idą pełną parą. W III-ligowej drużynie Podhala nie brakuje w tym okresie nowych twarzy, a część z nich jest już zakontraktowana. Dziś rano rozmawialiśmy z jednym z nich. Błażej Cyfert chętnie odpowiadał na nasze pytania, byście Wy - kibice - mogli go lepiej poznać. Zapraszamy do lektury!

Fot. YouTube RKS Raków Częstochowa
> Notka biograficzna o Błażeju - kilknij tutaj <

Jakub Udziela: Błażej, opowiedz nam najpierw coś o swojej juniorskiej przygodzie z Lechem Poznań. Jak tam trafiłeś?
Błażej Cyfert: Wszystko zaczęło się, gdy miałem 13 lat. Najpierw trafiłem do klasy sportowej Kadry województwa, a później do klasy sportowej Lecha Poznań. Zacząłem grać w zespołach juniorskich, gdzie prowadzili mnie tacy trenerzy jak Mariusz Rumak (obecnie trener ekstraklasowej Bruk-Bet Termalici Nieciecza), czy Przemysław Bereszyński (były piłkarz, ojciec Bartosza Bereszyńskiego, grającego w Sampdorii). Później był okres przejścia z juniorów do Młodej Ekstraklasy, aż w końcu w sezonie 2012/2013 zostałem włączony do kadry pierwszego zespołu.

Czym była dla Ciebie gra w Młodej Ekstraklasie i jak wpłynęła na Twoją dalszą karierę? Czy był to jakiś punkt zwrotny?
- Był to dla mnie po prostu kolejny etap kariery. Mógłbym to nazwać okresem przejściowym między piłką juniorską a seniorską. Wcześniej graliśmy tylko w lidze wojewódzkiej, a w Młodej Ekstraklasie było nam dane grywać nawet na głównych obiektach klubów Ekstraklasy - jak na przykład na stdionie Wisły Kraków, czy Ruchu Chorzów. Oczywiście nie było zbyt wielu kibiców na tych spotkaniach, ale dało się poczuć sam klimat tych wielkich obiektów. To było bardzo dobre przetarcie przed piłką seniorską, kolejny etap w mojej przygodzie z piłką i szansa na to, by pokazać się z dobrej strony i trafić do pierwszej drużyny Lecha.

No właśnie - na wiosnę sezonu 2012/2013, jak już wspomniałeś - udało się dostać do szerokiej kadry pierwszego zespołu. Czym był z kolei ten okres dla Ciebie i Twojego rozwoju?
- Na wiosnę 2012/2013 wróciłem do Lecha po wypożyczeniu do klubu z II ligi. Po dwóch miesiącach trenowania w rezerwach, dostałem się do pierwszej drużyny i pojechałem z nią na obóz do Hiszpanii. To było takie pierwsze przetarcie z ekstraklasowym zespołem. Po tym obozie trenowałem z nimi całe pół roku i w 4 spotkaniach Ekstraklasy byłem nawet w 18-tce meczowej, a do wejścia na boisko w meczu z Ruchem Chorzów zabrakło mi naprawdę niewiele. Na pewno w zespole była bardzo duża rywalizacja. W Lechu grał wtedy Manuel Arboleda, czy Ivan Đurđević (obecnie trener drugiej drużyny Lecha). Przez duża konkurencję nie udało mi się przebić do pierwszego składu, ale na pewno było to dla mnie super doświadczenie, bowiem trenowałem i przebywałem na co dzień z bardzo dobrymi zawodnikami.

Ostatnio grałeś w II-ligowych klubach: Rakowie Częstochowa i Olimpii Zambrów. Teraz przenosiny do III ligi. Ktoś mógłby powiedzieć: "po co on przechodzi do klubu z niższego szczebla rozgrywek?". No właśnie: dlaczego zdecydowałeś się grać dla Podhala?
- Jest tutaj bardzo dobry plan na to, by zrobić coś znaczącego, czyli awans na II-ligowy, centralny szczebel rozgrywek. Jest tu super plan na rozwój, na to by pomóc drużynie w awansie i kibicom na Podhalu - by mogli cieszyć się w końcu z zespołu grającego na szczeblu centralnym. To byłaby spora promocja dla regionu. Jest to jak najbardziej do zrobienia, bowiem są ku temu warunki: od sponsorów, przez sztab szkoleniowy, a na ambitnych zawodnikach skończywszy. Wszyscy chcemy, by Podhale awansowało do II ligi.

Co w takim razie najbardziej zaważyło na wybraniu Podhala? Miałeś jeszcze jakieś inne propozycje?
- Było kilka propozycji z III ligi. Były też oferty z klubów II-ligowych: Kluczborka i Rozwoju Katowice. Nie były jednak na tyle konkretne, żeby podejmować decyzję o przenosinach. Duże znaczenie w wyborze Podhala miała też osoba trenera Kulawika, bowiem znałem jego warsztat, wiedziałem jak funkcjonuje i to był duży plus na rzecz NKP. Ważna była również stabilizacja, jaka jest tutaj, bo w Kluczborku, czy Katowicach nie ma tak kolorowo, jakby każdy chciał. Dlatego też ostateczną decyzją była ta o przenosinach do Podhala, walczącego o awans, a nie do klubów broniących się przed spadkiem.


Błażej Cyfert na pierwszym treningu Podhala (w środku). Fot. Maciej Zubek

Z drużyną trenujesz już jakiś czas. Jak odnalazłeś się w szatni?
- Aklimatyzacja była kwestią czasu. Chłopacy są bradzo towarzyscy, w szatni jest wesoło i sympatycznie. Z odnalezieniem się w drużynie nie było żadnego problemu. Z boiska znałem też Michała Bedronkę, więc było troszkę łatwiej. Nie jest to dla mnie pierwsza szatnia, więc nie mam żadnych barier i problemów z tym, by szybko przełamać lody i wejść w normalny tryb funkcjonowania zespołu.

To znakomicie w takim razie. Na koniec spytam więc tylko o twoje indywidualne cele i plany na ten sezon?
- Piłkarsko oprócz awansu może nie ma jakiegoś konkretnego, indywidualnego, ale rodzinnie już tak. W przyszłym roku mam wesele i staram się też poukładać na spokojnie życie z narzeczoną. Tak, by cały sezon minął spokojnie i by na końcu zrobić podwójny awans (śmiech): małżeński i ligowy.

Dzięki wielkie za rozmowę i powodzenia w najblższych spotkaniach!
- Również dziękuję, do zobaczenia!

KLUBY PARTNERSKIE

SPONSOR GENERALNY

UBIERA NAS

SPONSORZY

PATRONAT MEDIALNY