3. liga: Radosne pożegnanie jesieni

Strona główna / AKTUALNOŚCI/ 3. liga: Radosne pożegnanie jesieni
2019-11-23

W meczu awansem z rundy wiosennej rozgrywek grupy IV 3 ligi piłkarze Podhala Nowy Targ pokonali na własnym stadionie 2:1 Wisłokę Dębica, z którą na inaugurację sezonu na jej boisku bezbramkowo zremisowali. 

Fot. i tekst: Maciej Zubek

Po 45 minutach Podhale prowadziło 2:0, głównie temu że było skuteczne, wykorzystując 2 z 3 sytuacji jakie sobie w tej części stworzyło. Więcej bowiem z gry mieli przyjezdni i to oni też jako pierwsi mogli cieszyć się z gola. W 10 min z najbliższej odległości uderzał na bramkę Podhala Damian Łanuch, ale minimalnie chybił. W 19 min szarżującego w polu karnym gości Damiana Lepiarza, sfaulował Hubert Król i arbiter wskazał na rzut karny, który wykorzystał kapitan Podhala Dawid Dynarek. W 33 min było nowotarżanie podwyższyli prowadzenie. Po akcji i dośrodkowaniu z lewej strony Lukasa Hruski, Dominik Cabała niefortunną interwencją zaliczył samobójcze trafienie. Chwilę potem goście mogli złapać kontakt, gdyby nie kapitalna parada Krzysztofa Pieszka, który na rzut rożny sparował uderzenie Sebastiana Fedana.

pw1

W drugiej połowie obraz gry niewiele się zmienił. Dalej to gracze Wisłoki zdecydowanie częściej - zwłaszcza w pierwszych fragmentach -  byli przy piłce, ale sposobu na to by sforsować szczelną defensywę Podhala, znaleźć nie potrafili. Nowotarżanie mieli też duże wsparcie w osobie swojego bramkarza. W 62 min Pieszek ponownie we znaki dał się Łanuchowi, broniąc kolejne jego uderzenie. W 70 min pierwszą dobrą okazję po przerwie miało Podhale. Marek Mizia przebojem wbiegł w „szesnastkę” Wisłoki, oddał strzał z 10 metra, ale Tomasz Libera zdołał odbić piłkę. Za moment, po rzucie rożnym główkowa Arkadiusz Lewiński, a futbolówkę na linii bramkowej zatrzymał Król. W 85 min niewiele by zdobyć gola kontaktowego dla gości zabrakło Damianowi Luberze, który z 6 metrów główkował tuż nad poprzeczkę. W odpowiedzi, po kontrze okazję miał Juliusz Molis. Uderzył jednak zbyt słabo by zaskoczyć Liberę. W 3 minucie doliczonego czasu goście trafili do bramki Podhala, za sprawą efektownego uderzenia z rzutu wolnego Krzysztofa Wrzoska. Na coś więcej przyjezdnym już jednak czasu zabrakło.

- Na pewno nie możemy się wstydzić się postawy w tym meczu. W moim odczuciu byliśmy zespołem lepszym, ale w jak to bywa w sporcie, nie zawsze lepszy wygrywa. O porażce zadecydowały kuriozalne gole jakie straciliśmy i brak zimnej krwi w bramkowych sytuacjach, które sobie stworzyliśmy. Tak jak mówię, na pewno nie musimy się wstydzić naszej postawy, wracamy do domu z podniesioną głową, bo ten mecz i cała runda była dobra w naszym wykonaniu – powiedział trener Wisłoki, Dariusz Kantor.

- Nie będę zakłamywał rzeczywistości. To nie był nasz najlepszy mecz, śmiem twierdzić, że nawet jeden z najgorszych. Paradoksalnie jednak zakończył się on naszym zwycięstwem. Swoim piłkarzom gratuluję konsekwencji, a wyróżnić chciałbym naszego młodego bramkarza Krzysztofa Pieszka, który po dwóch słabszych meczach, dzisiaj był już naszym mocnym punktem. To perspektywiczny chłopak, wierzymy w niego i ten mecz pokazał, że warto. Na ocenę rundy przyjedzie czas. Na pewno wynik jaki osiągnęliśmy, jest daleki od oczekiwań – przyznał trener Podhala, Dariusz Mrózek.

Podhale Nowy Targ – Wisłoka Dębica 2:1 (2:0)

Bramki: 1:0 Dynarek 22 z karnego, 2:0 Cabała – samobójcza 33, 2:1 Wrzosek 90+3.

Podhale: Pieszek – Potoniec (46 Witkowski) , Mączka, Lewiński, Tonia – Mizia (86 Molis), Dynarek ŻK, Mianowany ŻK, Hruska – Mrówka ŻK, Lepiarz.

Wisłoka: Libera – Hus (80 Wrzosek), Cabała, Sojda, Rębisz – Łanuch ŻK, Fedan ŻK (72 Lubera), Pelc (63 Gwiazda), Król ŻK – Prokop, Siedlik.

Sędziował: Jakub Pieron z Kielc. Widzów: 150 

pw3

KLUBY PARTNERSKIE

SPONSOR GENERALNY

UBIERA NAS

SPONSORZY

PATRONAT MEDIALNY