Wywiad z nowym nabytkiem NKP Podhale

Strona główna / AKTUALNOŚCI/ Wywiad z nowym nabytkiem NKP Podhale
2016-03-08

W okresie przygotowawczym do rundy wiosennej III ligi sezonu 2015/2016 do pierwszej drużyny NKP Podhale Nowy Targ dołączył Jakub Luberda. Kuba ostatnie pięć lat spędził w Górniku Zabrze, gdzie grał w drużynie rezerw tego klubu (III liga). Swoją przygodę z piłką rozpoczynał w Cyrhli Krzczonów, a przed wyjazdem do Zabrza występował w Trójce Myślenice.

Spory talent Kuba wspiera ciężką pracą, dzięki której otarł się nawet o ekstraklasową drużynę Górnika. Jak widać - choć ma zaledwie 19 lat - ma już za sobą dość bogatą listę transferową. Co ciekawe - urodził się w Wiedniu. Zagłębiając się nieco w dane statystyczne: Kuba jest napastnikiem mierzącym 174 cm wzrostu i ważącym około 71 kg. Urodził się 12 kwietnia 1996 roku. 

Niewątpliwie trenerzy naszej drużny liczą, że będzie on sporym wzmocnieniem dla klubu podczas rundy wiosennej III-ligowych zmagań. Zapraszamy do lektury wywiadu z Jakubem Luberdą, w którym między innymi o jego współpracy z trenerem Adamem Nawałką oraz o tym, czy wiąże on swoją przyszłość z nowotarskim klubem.

Jakub Udziela: Jak się zaczęła twoja przygoda z piłką? Mówię tu o twoim pierwszym klubie.

Jakub Luberda: Jako pierwszy zauważył mnie mój wuefista z Krzczonowa. Jeździliśmy z nim na różne szkolne zawody i zaczął dostrzegać we mnie potencjał. Najpierw grałem w miejscowym klubie – w Cyrhli Krzczonów w juniorach, a w pierwszej gimnazjum poszedłem do Trójki Myślenice, gdzie – chcąc dalej się rozwijać w kierunku piłki nożnej – uczęszczałem do szkoły sportowej. Tam właśnie graliśmy w bodajże trzeciej Krakowskiej Lidze Juniorów. W Myślenicach spędziłem półtorej roku. W międzyczasie byłem na testach w Wiśle Kraków oraz w Górniku Zabrze i ostatecznie wybrałem Górnik, gdzie grałem od połowy drugiej klasy gimnazjum.

Dlaczego akurat Górnik? Ktoś polecił ci ten klub czy po prostu sam wybrałeś się tam na testy?

-Najpierw znalazłem się w Wiśle Kraków, bo wypatrzyli mnie na jednym z turniejów. Potem chciałem jeszcze zobaczyć jak jest w innym klubie. Mój były trener miał pewne znajomości w Górniku i udało mi się też spróbować swych sił w Zabrzu. Spodobało mi się tam i w końcu zdecydowałem, że lepiej będzie dla mnie jak zostanę na Śląsku. Do dziś nie żałuję ani tej decyzji, ani spędzonych tam pięciu lat.

Do Górnika dołączyliście w tym samym sezonie razem z Jarkiem Potońcem, z którym teraz będziecie grać w NKP Podhale…

-Tak. Jarek był tam już wcześniej, ja dołączyłem w rundzie wiosennej. Był to sezon 2010/2011.

Dlaczego zdecydowaliście się teraz w trójkę: właśnie z Jarkiem Potońcem i Mateuszem Hreśką na przejście do klubu z Nowego Targu?

-Chciałem spróbować czegoś nowego. Po prostu spróbować swoich sił w jakiejś innej drużynie. A nóż będzie tu lepiej niż w Zabrzu? Zobaczymy. Czas pokaże.

Pochodzisz z Krzczonowa. Do Nowego Targu na treningi dojeżdżasz czy mieszkasz na miejscu?

-Dojeżdżam. Na trening mam do przejechania dokładnie 37 kilometrów z Krzczonowa.

No to powiedz mi jak oceniacie dotychczasową pracę z nowym trenerem – Markiem Żołędziem?

-Bardzo dobrze. Drużyna się krystalizuje, trener też jest w porządku. Sztab szkoleniowy zawsze świeci przykładem, jest świetnie przygotowany do treningów, trenerzy starannie je dopracowywują. Widać, że się starają i że chcą z nami jak najlepiej przepracować okres przygotowawczy, byśmy byli gotowi na rundę wiosenną III ligi.

Wiążesz swoją przyszłość z klubem z Nowego Targu czy jest to na razie dla ciebie okres próbny w nowym środowisku i po czasie okaże się co z tego będzie?

-Myślę, że jak wszystko dobrze pójdzie i będzie mi się tutaj dobrze grało, a trenerzy oraz zarząd klubu będą ze mnie zadowoleni, to będę chciał zostać tu na dłużej. Zobaczymy co będzie dalej – czas pokaże.

Jakaś odległość od rodzinnej miejscowości do klubu, gdzie grasz ma dla ciebie jakiekolwiek znaczenie? Wiadomo, że do Nowego Targu masz bliżej z domu niż do Zabrza…

-Nie, odległość nie ma żadnego znaczenia. Dla mnie – jako dla młodego zawodnika – ważny jest rozwój i ten dystans od rodzinnej miejscowości nie jest szczególnie istotny. Wiadomo, że zawsze lepiej być bliżej domu, ale tak jak mówię – nie jest to bardzo ważne.

Grając w Zabrzu mieszkałeś w internacie?

-Tak, przez cztery i pół roku mieszkałem w miejskiej bursie szkolnej, a ostatnie pół roku już normalnie w wynajętym mieszkaniu.

Często młodzi zawodnicy – tacy jak ty albo jeszcze młodsi – mają taki okres w życiu, gdzie muszą się  zdecydować co dalej z tą piłką. Występuje wtedy obawa przed opuszczeniem swojego miejsca zamieszkania, by grać gdzieś dalej, w lepszym klubie. Co byś ty na ten temat powiedział?

-Na pewno zarówno dla mnie, jak i dla moich rodziców była to ciężka decyzja, bo był to dystans około 150 kilometrów od domu. Miałem 13-14 lat, gdy wyjeżdżałem do Zabrza. Oczywiście były obawy, ale po czasie mogę powiedzieć, że pięć lat temu podjąłem dobrą decyzję. Nie żałuję tego i polecam to każdemu młodemu zawodnikowi: żeby spróbował swoich sił gdzieś dalej, w lepszym klubie. Jak się nie uda, to przecież zawsze można wrócić – to nie jest żaden wstyd ani zmarnowanie czasu. Zawsze warto spróbować, bo potem decyzji na „nie” można żałować do końca życia.

Ty sam się zaparłeś, że chcesz wyjechać czy rodzice też cię w tym wspierali?

-Rodzice bardzo mi w tym pomagali i też robili wszystko, bym mógł wyjechać. Wiedzieli, że jest to dla mnie ważne i że lubię kopać piłkę, dlatego oni również byli za tym wyjazdem.

A miewałeś takie okresy w życiu, gdzie oprócz piłki pojawiały się inne pasje, które cię trochę od niej odciągały?

-Od małego jeżdżę na nartach, ale nigdy nie wiązałem z tym swojej przyszłości. Zaczynałem przygodę z nartami już w wieku trzech lat. Występowałem w zawodach szkolnych, osiągałem nawet sukcesy na szczeblu powiatowym, ale jakoś szczególnie nie myślałem o tym przyszłościowo. Narciarstwo niestety nie jest w Polsce na zbyt wysokim poziomie – trzeba wyjeżdżać jeszcze dalej, a to wiąże się z dodatkowymi kosztami…

Grając w Górniku miałeś styczność z Adamem Nawałką. Jak oceniłbyś współpracę z nim?

-Bardzo dobrze go wspominam. Jak dla mnie jest to jeden z najlepszych, jak nie najlepszy trener w Polsce. Bardzo dużo mnie nauczył. Przede wszystkim, żeby się nigdy nie poddawać i walczyć za wszelką cenę. I by dawać z siebie jeszcze więcej niż dajesz.

Co robiłeś w chwilach zwątpienia, czy w momentach, gdy ktoś rzucał ci przysłowiowe kłody pod nogi?

-Przede wszystkim walczyłem dalej na każdym treningu, dawałem z siebie wszystko i wiedziałem, że to musi przynieść efekty. Pamiętając o tym, zawsze dawałem sobie jakoś radę z tymi gorszymi okresami.

Co byś polecił młodym zawodnikom? Szczególnie w momentach trudnych decyzji odnośnie ich przyszłej gry w piłkę lub pogodzenia sportu z nauką?

-Myślę, że piłkę nożną i naukę w młodym wieku można bez problemu pogodzić – jeśli się tylko chce. Dużo jest takich osób, które grają w piłkę i jednocześnie się uczą. Stawiają na to i na to – nie ma z tym żadnego problemu. A po jakimś czasie możesz sam dojść do wniosku, czy warto postawić na piłkę, czy może bardziej na naukę. Uważam, że dla każdego młodego zawodnika jest to ciężki wybór, niemniej jednak da się to pogodzić. Generalnie wszystkim gorąco chciałbym polecić zawodową grę w piłkę, bowiem niewątpliwie jest to wielka przyjemność.

Potrafiłbyś wymienić jedną rzecz, która w piłce nożnej sprawia ci największą radość?

-Hmm… Na pewno strzelanie bramek i radość z wygrywanych meczy. To jest coś wspaniałego: widzieć jak cała drużyna cieszy się z wygranej. To daje dużego kopa do dalszych treningów i do ciężkiej pracy, by w kolejnym meczu również zwyciężyć. Zasada jest prosta i znana: każdy przegrany mecz dołuje, a każdy wygrany podnosi na duchu i dodaje energii.

I jak się teraz czujecie po tym okresie przygotowawczym przed rozpoczęciem rundy wiosennej III ligi?

-Wydaje mi się, że bardzo dobrze przepracowaliśmy ten okres i jesteśmy gotowi na rundę wiosenną. Treningi były meczące, ale wszyscy powoli regenerują siły. Czas pokaże jak się zaprezentujemy. Tak czy siak myślę, że osiągniemy dobry wynik w tej rundzie.

W porównaniu z rundą jesienną są drobne zmiany w składzie. Czy zdążyliście się już zgrać w nowym zestawieniu?

-Tak. Oczywiście na początku było trudno, ale z każdym nowym treningiem i każdym sparingiem było coraz lepiej. Myślę, że to zaprocentuję w rozgrywkach ligowych.

Kończąc już – jak wyglądają cele na najbliższe miesiące?
-Moim celem jest na pewno rozegranie jak największej ilości minut w meczach ligowych i pomoc drużynie – bo po to tu właśnie przyszedłem. A odnośnie celów drużynowych, to oczywiście – jeśli się tylko uda – awans do drugiej ligi, a jak nie, to utrzymanie się w lidze, bo spada z niej teraz bardzo dużo drużyn. Każdy będzie walczył w każdym spotkaniu i nikt nogi nie odłoży.

W takim razie dziękuję za wywiad i życzę ci powodzenia!
-Dziękuję i do zobaczenia!


/Zdjęcia: Maciej Zubek

KLUBY PARTNERSKIE

SPONSOR GENERALNY

UBIERA NAS

SPONSORZY

PATRONAT MEDIALNY